Już dawno przestałem się rozpisywać i tłumaczyć. Może dlatego że i tak tego nikt nie czyta i nie ogląda. W dobie „digitalnej” rewolucji fotografii po prostu ogarnęła mnie straszna pustka i niemoc. Nie mniej końcówka tego roku staje pod znakiem refleksji, muszę zrobić rachunek sumienia i poważnie się zastanowić nad dalszym losem mojej jakże wątłej „przygody” blogera.